Muzyka
W pokoju panował kompletny chaos. Na drewnianej podłodze leżały puste butelki po rumie lub tanim winie ze sklepu po drugiej stronie ulicy, a z popielniczki slash miski po płatkach śniadaniowych unosił się gęsty dym. Poranne światło w postaci słońca bezczelnie przedzierało się przez żaluzje, powoli dosięgało łóżka i leżących w nim postaci. W powietrzu, prócz dymu unosił się też zapach ich ciał, spełnienia i... winy. Usiadła i odgarnęła włosy z twarzy. Na jej nagie plecy padły promienie pieszcząc jej podrapaną skórę, dosięgając też karku i szyi pokrytej pogryzieniami. Westchnęła ciężko i odwróciła głowę rzucając mu ciemne spojrzenie. Spał, z uśmiechem zadowolonego kocura na ustach, rozparty wygodnie, a jednak w jakiś chory sposób dopasowany do jej pozycji. Dreszcz przebiegł przez jej ciało. Zimno? Podniecenie? Obrzydzenie? Wstała, nie krępując się swoją nagością, odpaliła papierosa i rozejrzała się w okół w poszukiwaniu swoich rzeczy. Graniczyło to z zabawą w Holmes'a, bo poprzedniej nocy kiedy zrywał z niej ubrania nie była w stanie poświęcić im nawet ułamka swojej uwagi." Kurwa mać". Spojrzała na znalezioną bluzkę, której na pewno nie mogła już założyć i z miną fightera oddającego walkę założyła biały t-shirt, który leżał obok. Za duży. Dużo za duży. Przez ciało przeszedł kolejny dreszcz, a ścisk w żołądku stawał się nieznośny. Zebrała swoje myśli i powalczyła chwilę z rajstopami, które wyraźnie nie życzyły sobie tak agresywnego ataku na swoje spokojne jestestwo. Wróciła głową do wydarzeń z poprzedniego wieczora.
Ich spotkanie w Świni, to jakie spojrzenie rzucił jej kiedy weszła i to jak kompletnie naćpani wychodzili nad ranem nie dotykając się nawet dłońmi. Milcząca podróż taksówką.Spojrzenia, którymi wymienili się kiedy samochód wjechał na jego ulicę. To jak po przekroczeniu progu klęknęła i spojrzała mu w oczy i jakimś dziwnym trafem, chociaż jej pozycja wskazywała na uległość błyszczało w nich wyzwanie. Podjął je, a do kolan sprowadził ją jeszcze kilka razy tego wieczoru. Pokręciła głową próbując wyrzucić niechciane myśli i zacisnęła lekko uda. Robiła się mokra. Nikt jej tak nie zaspokoił. Musiała się do tego przyznać przed samą sobą, chociaż ego kuło ją boleśnie i uśmiechało się szyderczo na samą myśl. Chwilę później z torbą na ramieniu gasiła papierosa przygotowując się na walk of shame i zwałę, której spodziewała się, o tyle nieprzyjemnej co umoralniającej. Rzuciła mu spojrzenie przez ramię, w drzwiach jego sypialni i zastygła. Jasne oczy wpatrywały się w nią, a twarz miał skamieniałą. Chyba sam się tego spodziewał. Że rano ona wstanie i wymknie się cichcem zanim on zdąży się obudzić. Ale zastał ją na etapie "wymykania się", a tego chyba chciał uniknąć. Na pewno ona chciała. Patrzenie na niego przyprawiało ją o fizyczny ból. Był tym czego chciała, jednocześnie będąc tym czego nie mogła mieć. Nie zerwała kontaktu wzrokowego, a cisza po pierwszym wybuchu stawała się coraz bardziej napięta. Nie było w niej niewypowiedzianej konsternacji, czy wstydu, bo w końcu przed sobą nie musieli się niczego wstydzić.
- Już wychodzisz? - rzucił sarkastycznie, z jakąś nutą goryczy ukrytą pod perfekcyjną maską obojętności.
Nie odezwała się. Pochyliła pokornie głowę. Miał do tego prawo, to w końcu ona wymyka się jak szczur. Chwila. Ale znał jej pobudki. Musiał wiedzieć! Kutas. Wzrok, który mu rzuciła błyszczał bezczelnością. Nie da się mu sprowokować.
- Tak wcześnie? A gdzie przytulanie, słodkie słówka, a potem śniadanie do łóżka? - kontynuował bawiąc się co raz lepiej. Uniosła brew i skrzywiła się lekko.
Długo nie wytrzyma. Telefon leżał przy łóżku więc już w butach podeszła do szafki nocnej i sięgnęła po niego. Musiała przy tym zerwać z nim kontakt wzrokowy, co oznaczało, że dała mu jego chorą satysfakcję, która będzie się upajał przez kilka najbliższych chwil. Był kompletnym psychopatą.
Odwróciła się z powrotem i wiedziała, że teraz on chamsko taksuje jej ciało wzrokiem. - Cześć Damian. Naprawdę miło było cię zobaczyć. - rzuciła kompletnie bez emocji i wiedziała, że wychodzi jako wygrany. Otworzyła drzwi i przeszła przez salon. - A to suka.. - usłyszała jego wściekły syk i uśmiechnęła się triumfalnie. Nie mogła mieć pretensji. Ona też była małą psychopatką.
http://die-in-love.blogspot.be/ Zapraszam na nowy rozdział;)
OdpowiedzUsuń